PARENTING, PIELĘGNACJA

JAK PIELĘGNOWAĆ USTA W CIĄŻY?

Usta w ciąży bywają bardzo kapryśne – u jednych kobiet już od pierwszego trymestru, u innych dopiero pod koniec trzeciego. Jak sobie z tym radzić, co zrobić aby usta nadal wyglądały na zadbane i ponętne? Jak pielęgnować usta w ciąży?


NA RATUNEK WYSUSZONYM I POPĘKANYM USTOM


Temat pielęgnacji ust powinien zainteresować nie tylko przyszłe mamy, ale tak naprawdę każdą kobietę. Nawet jeśli na chwilę obecną Twoje usta są w nienagannym stanie, nigdy nie znasz dnia ani godziny! Co nie sprzyja kondycji ust? Przede wszystkim warunki atmosferyczne – silny wiatr, mróz lub nadmierne upały. Ogrzewanie w pomieszczaniach zimą i klimatyzacja też robią swoje, nie wspominając już o stresującym trybie życia, zbyt małej ilości wody i niewłaściwej diecie. Zdarza się też tak, że przesuszone lub popękane usta to wynik zabiegów kosmetycznych lub makijażu (popularne obecnie matowe pomadki). Zawsze powtarzam, że lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego warto w dobre produkty się zaopatrzyć, a przynajmniej wiedzieć, że takie istnieją i po które sięgać w pierwszej kolejności.

Od razu na wstępie chciałabym obalić wszechobecny na YouTube i blogach mit, jakoby lanolina była najlepszym, najfajniejszym i najskuteczniejszym specyfikiem pod słońcem w kwestii pielęgnacji ust. Jako młoda mama jestem posiadaczką lanoliny kilku marek, od tych całkiem najtańszych jak Ziaja, po te całkiem drogie Lansinoh, Multi Mam. Oczywiście jako kosmetyk do pielęgnacji podczas karmienia piersią bardzo się sprawdziły, jednak na ustach nie zdziałały kompletnie nic. Mam wrażenie, że cały ten szum powstał za sprawą osób, które szukały dobrego natłuszczenia, nie regeneracji, nawilżenia i odżywienia. Skąd taki wniosek? Ano usta same w sobie bardzo szybko się regenerują, dlatego w wielu przypadkach dawka porządnego natłuszczenia wystarcza – tworzymy barierę ochronną i poślizg, dzięki czemu ułatwiamy sprawę matce naturze. Niestety jeśli potrzebujemy czegoś, co nam proces ma przyśpieszyć, nie tędy droga. Nawiasem mówiąc, lanolina nie pachnie jakoś super, nie smakuje fajne i ma dość specyficzną konsystencję, której Wasz partner na pewno nie pokocha – słowem, na randki to się na pewno nie nadaje! A ja mam dla Was dzisiaj nie tylko ładnie pachnące i przyjemne podczas randek produkty, ale przede wszystkim dobre, naprawdę dobre kosmetyki godne polecenia.

U mnie będzie od razu z grubej rury – pokażę Wam wszystkie cztery produkty Tisane jakie posiadam, ponieważ każdy z nich jest godny polecenia, po prostu każdy. Na pewno nie potrzebujecie mieć aż czterech kosmetyków, wystarczą Wam dwa – jeden balsam i koniecznie peeling do ust.

Zacznijmy przewrotnie od peelingu, ponieważ jest to coś, co w teorii bardzo łatwo możecie zastąpić szczoteczką do zębów lub cukrem (soli nie polecam, nie jest to zbyt przyjemne!). Peeling Tisane można dostać w saszetkach, co uważam za ogromny atut tego produktu i to właśnie ta cecha sprawiła, że chciałabym Wam go wyjątkowo polecić. Szczoteczki do zębów lub cukru nie zabierzecie ze sobą wszędzie, a tak dyskretną saszetkę i owszem. Dodatkowo kosmetyk jest higieniczny, a jego właściwości nie giną podczas użytkowania. Mała saszetka wystarcza na dobrych kilka użyć, co pod kątem ekonomicznym również mocno przemawia na jej korzyść. Jeśli chodzi o same właściwości – peeling jest przyjemny, niezbyt inwazyjny ale też skuteczny, różnicę czuć po kilkunastu sekundach. Złuszczanie martwego naskórka jest ważne, zwłaszcza jeśli Wasze usta mają tendencję do bycia nierównymi, dość szorstkimi. Po takim zabiegu warto nałożyć solidną dawkę balsamu i usta po kilku zabiegach będą jak nowe. Regularne wykonywanie peelingu to też usprawnienie krążenia, a co za tym idzie, nasze usta będą wyglądały na ponętniejsze bez konieczności dodatkowych zabiegów. Tak więc, nie ważne jak – ważne aby peelingować!

Martwy naskórek unicestwiony, czas na nawilżenie i odżywienie! Czym charakteryzuje się dla mnie balsam idealny? Przede wszystkim musi działać, chociaż konsystencja, sposób aplikacji i zapach też mają znaczenie. Tak jak pisałam powyżej, nie lubię tłustego i ciężkiego uczucia na ustach, przepadam natomiast za lekką a treściwą w składzie formułą. Spośród wszystkich trzech balsamów Tisane jakie posiadam, zdecydowanie najbardziej lubię wersję klasyczną w słoiczku, jednak używam jej tylko w zaciszu domowym. Na zewnątrz wybieram opcję w pomadce, która swoją drogą jest przyjemna w stosowaniu – nie jest zbyt twarda ani woskowa, nie musimy się namęczyć aby nałożyć odpowiednią warstwę, wystarczy jeden ruch. Mam jednak wrażenie, że przez swoją formułę nie jest aż tak dobroczynna jak forma w słoiczku, przynajmniej dla mnie. Młode mamy przyznają mi chyba również, że pomadki poszły w odstawkę i są teraz kosmetykiem od wielkiego dzwona (wszystko za sprawą potrzeby przytulania i całowania naszych pociech), dlatego balsam do ust naprawdę powinien być przyjemny w używaniu i bezpieczny dla dzieci.

Kiedy stosować wybrany przez nas balsam? Doraźnie, w razie potrzeby, wedle własnego uznania. Na pewno skutecznym i fajnym nawykiem jest pielęgnacja ust tuż przed snem, wtedy nasza skóra ma czas na regenerację i najlepiej przyjmuje wszystkie dobroci. Ja staram się także aplikować balsam po posiłku i obowiązkowo przed zrobieniem makijażu.