MAKIJAŻ

REVERS: EPIC DRAMA Big Volume & Push Up | RECENZJA

Uwaga, nowość!

Przed Wami najnowsza mascara marki Revers, która bądź co bądź, ale tusze do rzęs potrafi zrobić na bardzo dobrym poziomie. Jak sama nazwa wskazuje, będzie epicko – ale czy przypadkiem nie będzie to EPIC FAIL? Sprawdźmy razem.

Revers to jedna z najtańszych polskich marek kometyków kolorowych, która w większości przypadków niczym nie ustępuje dużo droższym konkurentom, nie tylko tym polskim. Jak w przypadku każdej marki, tutaj też znajdziemy kosmetyki rewelacyjne, przywoite, kilka przeciętniaków i parę wtop! W końcu jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, a i ponoć ideałów nie ma 😉 Oczekiwania mam więc spore, bo dotychczas bubli było naprawdę niewiele.

INFORMACJE OD PRODUCENTA

EPIC DRAMA Big Volume & Push Up to mascara do zadań specjalnych – nasze spojrzenie ma nabierać charaketru. Tu akurat się zgadzam, nic tak nie poprawia wyglądu oka jak dobrze zrobione brwi i rzęsy!

Revers zaserwowało nam silikonową szczoteczkę mającą idealnie rozdzielać rzęsy, pozwalając jej tym samym na precyzyjne pokrycie ich od nasady, aż po końce. Obiecany efekt? Pogrubione i trwale wywinięte rzęsy. Dopełnieniem szczoteczki ma być formuła – elastyczna, nie krusząca się.

Pojemność: 12 ml
Cena: 12,50 zł
Skład: Aqua (Water), Synthetic Beeswax, Paraffin, CI 77499 (Iron Oxides), Acacia Senegal Gum, Stearic Acid, Triethanolamine, Palmitic Acid, Polybutene, Glyceryl Stearate, VP/Eicosene Copolymer, Copernicia Cerifera Cera (Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax), Butylene Glycol, Oryza Sativa Cera (Oryza Sativa (Rice) Bran Wax), Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Hydroxyethylcellulose.

MOJA OPINIA / EFEKTY

Opakowanie bardzo mi się podoba. Chociaż jest dość spore, ma ciekawy kształt i piękny kolor. Za każdym razem podkreślam, że marka Revers się rozwija – ich szata graficzna i jakość opakowań stale się poprawia. Nie raz i nie dwa starałam się im delitkanie zasugerować aby opakowania nieco bardziej przyciągały uwagę bo o ile formulacja jest super, o tyle część osób może najzwyczajniej w świecie po te kosmetyki przez sam fakt ich wyglądu nie sięgnąć. Za ten konkretny produkt – piątka z plusem!

Szczoteczka – sylikonowa, smukła, dość cienka, niezbyt długa… Dla mnie IDEALNA, ale pamiętajcie, że mam dość małe oczy i opadającą powiekę, więc moje oczekiwania są specyficzne. Większość popularnych w sieci mascar ma jak dla mnie zbyt duże szczotki, którymi nie da się w moim przypadku pracować. Bardzo często mam w domu kilka starych szczoteczek i korzystam z różnych tuszy, ale z własną spiralką (mascary przecież nikomu nie oddam, a zmarnować szkoda!). Polecam Wam ten zabieg nie tylko jeśli sama wielkość szczoteczki Wam nie odpowiada – taki test krzyżowy to świetny sprawdzian dla formulacji. Wiele razy okazywało się, że ten sam tusz z inną szczoteczką daje u mnie super efekt!

Bezpośrednio po otwarciu mascara jest gotowa do pracy – tusz nie jest ani zbyt mokry, ani za suchy. Szczoteczka nabiera niewielką ilość kosmetyku, dzięki czemu faktycznie nie uzyskujemy efektu sklejenia rzęs. Mascara dość szybko zasycha na rzęsach, więc aplikacja drugiej (opcjonalnie trzeciej) warstwy nie jest problematyczna. Co ważne, po wyschnięciu tuszu rzęsy nie są sztywne, pozostają elastyczne i dość miękkie. Produkt ładnie się buduje i nie grudkuje. Jeśli chodzi o kolor, nie mam nic do zarzucenia – przyzwoita, wyraźna czerń.

Zanim przejdę do efektu końcowego, od razu wspomnę o trwałości i demakijażu. Tusz bez problemu utrzymuje się cały dzień i nie kruszy, a w miarę upływu godzin nie traci na intensywności. W starciu z dużą ilością łez nie da sobie rady – lekko się rozpuszcza, na szczęście nie na tyle aby nie dało się sytuacji odratować.

Mój sposób na uratownie (chociaż odrobinę) makijażu w takich sytuacjach to chusteczka higieniczna i patrzenie w górę – wówczas jednokierunkowymi ruchami od nasady aż po końce obcieram delikatnie rzęsy pozbawiając je łez i nie doprowadzając do nadmiernego rozpuszczenia samego tuszu.

Jeśli wykonujecie makijaż z samego rana, a po południu lub pod wieczór po prostu macie ochotę go podrasować, to ten tusz jest bardzo, bardzo fajny do poprawek. Spokojnie można nanieść ciemniejszy cień na powiekę, dorysować kreskę i pociągnąc rzęsy jeszcze jedną warstwą aby pozbyć się odrobiny cieni. Rzęs nie poskleja i makijażu nie zepsuje!

Demakijaż jest banalnie prosty, nie potrzeba nawet płynu dwufazowego, wystarczy woda micelarna.

EFEKT NA RZĘSACH

Musicie przyznać, że efekt na rzęsach jest po prostu super, choć wiadomo – ocena efektu to bardzo indywidualna kwestia. Przyznam, że aż takiego WOW się nie spodziewałam. Na rzęsach mam 2 warstwy moją techniką nakładania. Pięknie rozdzielone, wydłużone, pogrubione i podkręcone rzęsy. Czego chcieć więcej? To zdecydowanie jeden z ładniejszych efektów, jakie udało mi się w życiu uzyskać. Z uwagi na mocne pogrubienie i wydłużenie, moje dolne rzęsy na zdjęciach są nieco zbyt mocne. Nie chciałam tutaj kombinować i pokazałam Wam maksimum możliwości przy zachowaniu zdrowego rozsądku, ale na co dzień po prostu obcieram szczoteczkę z tuszu przy aplikacji na dolną powiekę i jest idealnie.

PODSUMOWANIE

Trudno doszukać się w tym produkcie wad. Jedyne, czego mogłybyśmy sobie życzyć to lepszej odporności na łzy. Niestety z tak mocną trwałością często idzie w parze usztywnienie rzęs oraz trudny demakijaż, więc jeśli o mnie chodzi, wolę mieć zdrowe i elastyczne, miękkie rzęsy niż rzęsy zniszczone po dłuższym czasie. Polecam wszystkim serdecznie, zwłaszcza, że mascara kosztuje mniej niż 15 zł.


Pamiętajcie, aby zobaczyć też moje pozostałe recenzje – tutaj!